Kino uwielbia historie alternatywne i nowe, niekonwencjonalne spojrzenia na klasyczne opowieści. Na ekranach gościł niedawno, będący tego idealnym przykładem, "Oz: Wielki i potężny" - związany z fenomenem broadwayowskiego musicalu "Wicked" prequel klasycznego "Czarnoksiężnika z krainy Oz".
W tego rodzaju filmach najważniejsza jest "geneza", czyli pochodzenie bohaterów, w formie intrygującego backstory, dodającego postaci niejednoznaczności. Odchodzi się od czystego podziału na dobro i zło, pokazując drugą stronę każdego medalu. Nierzadko bowiem przesiąknięte złem i występkiem zachowania są motywowane traumą, krzywdą czy nawet chęcią czynienia dobra.
Podobnie dzieje się w "Czarownicy". Znana z klasycznej baśni o Śpiącej Królewnie Zła Czarownica, jest tu początkowo niewinną dziewczynką, żyjącą w przyjaźni z magicznymi stworami i czyniącą wyłącznie dobro. Jej serce odmienia się, gdy zostaje zdradzona i skrzywdzona przez swoją młodzieńczą miłość - Stefana. Młodzieniec od miłości rogatego dziwadła z zaczarowanego lasu woli dworską karierę. Gotowy na wszystko, oddany sługa króla wkrótce zostaje jego dziedzicem i przejmuje władzę w królestwie.
Tytułowa Czarownica, w ramach zemsty na podstępnym kochanku, rzuca śmiertelnie niebezpieczną klątwę na jego pierworodną córkę. I choć nienawidzi dziecka i pragnie jego śmierci, zaczyna obserwować małą blond istotkę i stopniowo przekonuje się, że istnieją różne rodzaje miłości.
Cukierkowe i naiwne wizje z początku filmu równoważy mrok i cienie jego dalszych sekwencji. Występująca w głównej roli Angelina Jolie prezentuje się zjawiskowo, pomimo rogów i niezwykle uwydatnionych kości policzkowych. Natomiast występujący w roli króla Stefana, pochodzący z RPA Shalto Copley, posiada najwspanialszy i najorginalniejszy angielski akcent w świecie filmu. Niezorientowanym podpowiadam, że brzmi on mniej więcej jak jazda traktorem po oksfordzkim słowniku angielsko-niemieckim.
Całość zanurzona jest w gęstym, feministycznym sosie i choć miejscami irytuje swoją naiwnością, jest bardzo zgrabną i przystępną opowieścią, która zachwyci przedstawicieli kilku pokoleń.
Można i to nawet z młodszym rodzeństwem.


